matka w natarciu


ja: - wiesz Szy chciałam Cię przeprosić za to, że na spacerze natarłam Cię śniegiem. Jak sobie o tym myślę, to mi głupio, że tak zrobiłam.
Szy: - No właśnie. Sama mówisz, że nie można złością w złość. A poza tym, ja w Ciebie nie rzuciłem specjalnie, ani w złości.
ja: - Tak, moja złość, moje potrzeby. Poczekaj, jakie tam były moje potrzeby pod tą złością? Bycia słyszaną i braną pod uwagę, sprawczości. Czyli, że jak mówię:"nie rzucaj w moją stronę, to chciałabym widzieć, że to się dzieje."
Szy: - Chcesz pougniatać ciasto?
ja: - tak.

Kara Szczesna