MAŁE DUŻE WYBORY


Dopiero co wstałam. Delektuję się cichym jeszcze domem. Nagle słyszę tuptanie. To Leon.
- Widziałaś? Śnieg pada. Chodź ulepimy bałwana.
(Na końcu języka już mam: nie, bo śniegu jeszcze za mało, nie, bo śniadanie trzeba zrobić, nie, bo zaraz wstanie reszta. 
I nagle takie STOP. SPRAWDZAM. Co chcę wybrać? 
Otwieram usta:)
- Dobra, ubieraj się szybko. To będzie krótkie wyjście, ok?
-OK. A ile?
- Tyle, co Świnka Peppa. I nie wiem czy zdążymy ulepić bałwana, ale porzucać się śnieżkami na pewno. Co Ty na to?
- Dobra. To szybko.

Kara Szczesna